Jutro "magiczny" dzień, ale dzisiejszy też nie był taki "przeciętny". Prócz pracy klasowej z j. polskiego znaleźliśmy własnego senseja, swami, czy guru: Hare Kiszka! Chwała mu i jego życiowym sentencjom. Zaś życiowe sentencje innych po prostu niszczą, cyt.: "Bo, na przykład liceum, czy matura, to jest takie coś, co kończy dorosłość, tak? A tam, czegoś takiego nie ma". Moja dorosłość dopiero się zaczyna, ale (jak wiadomo), każdy dorasta we własnym tempie (patrz: Krzysztof Ibisz).
Mała niespodzianka na Halloween:
(Tylko nie przesadźcie z oglądaniem "Scooby Doo", bo co za dużo, to nie zdrowo.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz