Wujek Google prawdę mówi! ^^

sobota, 23 czerwca 2012

sesja, wakacje i praca

Jest 23 czerwca 2012 roku godzina 12:50. Sobota

Do podkreślenia dodam że jest sobota. Sobota, sobota sobota... I co mi z soboty jak czuje się jakby to był poniedziałek! Takie uczucie zawdzięczam magicznemu egzaminowi, który dziś musiałam napisać.No niestety taka karma, takie studia. Ogólnie to został mi jeszcze jeden i miejmy nadzieję, że tylko dwie poprawki, które już mam :/

No ale nie o tym chciałam napisać. Jest końcówka czerwca, dzieci cieszą się z luzu w szkole, planują sobie wakacje. Jednak taki stan nie każdemu jest dany. Np. ja. Nie będzie wakacji w tym roku, będą stuudia i praaaca .....
Hmm... dorosłość- pomyślałam . Tak wydaje mi się że to chyba to. Tak muszą się czuć dorośli, kiedy dzieci cieszą się z wolności i coraz cieplejszych dni, a dorośli pracują w pocie czoła caluśki rok. Zmartwiła mnie trochę ta perspektywa. Czy jest jakiś sposób by się uwolnić z tego marazmu i rutyny? Staram się myśleć że ta dorosłość nie jest taka zła, ale ucząc się o pogłębiającym się kryzysie gospodarczym, oglądając strajki ludności, polityków rozbijających się drogimi autami, czytając o konieczności pracy praktycznie do śmierci, jak tu myśleć inaczej. Jak znaleźć tu jakiś światełko? Takie źródełko optymizmu w tej całej czarnej masie. Ta dorosłość przeraża o.O
Jednak pociesza mnie myśl, że mimo że to wszystko jest tak głupio skomplikowane spotykamy w  życiu osoby, które łapią nas za rękę i pomagają znaleźć drogę by czerpać z życia jak najwięcej. Pokazują że to wcale nie musi być takie złe, że trzeba się cieszyć z tych małych rzeczy każdego dnia. Że w końcu będą wakacje, może krótkie, ale będą. Będzie radość i satysfakcja. Będzie to wszystko o czym marzymy. Tylko trzeba trochę chcieć i wierzyć, że jest to możliwe <3




chaotyczne przemyślenia jak mój sposób rozumowania...

piątek, 1 czerwca 2012

Styl życia

Widzę jakieś burzliwe temaciki są poruszane. Konfrontacja dwóch odmiennych trybów życia. Ja osobiście też nie przepadam za wielkomiejskim szumem.Wole ciche i spokojne przestrzenie, gdzie można być samym z naturą i otaczającym światem, który tętni życiem i jest w nieustannym ruchu i ciągle się zmienia. Żadna chwila nie jest taka sama, zawsze dzieję się coś innego mimo że, może wydawać się na pozór podobna.
Miasto to nieustanny zgiełk, pogoń za czymś. Ludzie są anonimowi, bez jakichkolwiek więzi, wyzbywają się odruchów takich jak pomocy, współczucie zastępuje je agresja i strach.
Aktualnie mieszkam w Bydgoszczy. I widziałam sytuację, które wcześniej, mieszkając w Tucholi znałam tylko z wiadomości. Nie byłam świadoma, że huligaństwo jest na porządku dziennym, że ludzie nie pomagają drugiej  osobie jak coś się z nią dzieję (no chyba że bliska osoba), wszyscy przechodzą obojętnie. Niektórzy czasem chcieli by coś zmienić, ale nie wiedzą jak albo boją się.
Jestem świadoma tego, że to co właśnie napisałam jest poglądem bardzo subiektywnym i uogólniającym. Wiem też, że każdy z nas jest inny, ale przecież żyjąc w mieście powinniśmy mieć większą świadomość tego, że w dzisiejszych czasach nie liczy się jednostka jecz ogól, który może sprzedawać lub kupować. Masa, która napędza gospodarkę by czerpać jeszcze więcej...

Wole wrócić do domu, do miejsca gdzie jest zielono i cicho. Gdzie słychać śpiew ptaków i szumiącą rzekę, płynącą za płotem. <3

No i życzę dobrej nocy bądź dobrej zabawy w tą piątkową noc .^